Czas tak szybko mija, do ślubu zostało niespełna 9 miesięcy. Tak trudno w to uwierzyć, jeszcze rok temu myśl o ślubie była dla mnie czymś abstrakcyjnym, a teraz ten dzień zbliża się wielkimi krokami.
Po przemyśleniu sprawy i odrzuceniu wszystkich w miarę sensownych alternatywnych propozycji na kolorystykę ślubną, postanowiłam pójść za radą Przemka i olać to, najwyżej zasłony nie będą pasowały do kwiatków :). Także, ku rozpaczy większości, nadal planujemy szaro-fioletowe dodatki.
W niedziele byliśmy po buty dla Kota i w sklepie Ryłko zauważyłam fajne ślubne buty. Zadziwiające, bo prawie nie ma takich, które by mi się podobały. Są bardzo skromne, bez ozdób, w kolorze ecru. Obcas nie wygląda na zbyt wysoki. Przemkowi się nie spodobały, ale ja czuję, że to byłyby odpowiednie buciki i chyba korzystając z tego, że jutro wcześniej wyjdę z pracy, pojadę je przymierzyć. Wiem, że na takie rzeczy jest jeszcze dużo czasu, ale wątpię, żebym trafiła bardziej odpowiadające mi buty, więc jeśli te będą mi pasowały, to nie zamierzam ryzykować biegania po 15 sklepach dzień przed przymiarką sukni. Ponadto po co zostawiać te wszystkie drobiazgi na jeden miesiąc, niby nie są drogie, ale jak się je wszystkie zbierze, to może wyjść naprawdę spora sumka.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz