Tegoroczne święta były wyjątkowo męczące, mam ochotę położyć się do łóżka i spać przez 3 dni. Byłam na nie tak nieprzygotowana, jak to tylko możliwe i cieszę się, że mam je już za sobą. W przyszłym roku w Wigilie zaszyjemy się sami z sushi w roli postnego dania i będziemy cieszyć się z pierwszych "rodzinnych" świąt. A za kilka dni sylwester, teraz muszę się trochę bardziej ogarnąć, bo impreza jest u nas i nie mogę być do niej tak nieprzygotowana, jak do świąt.
Wczoraj na rodzinnym obiedzie skrytykowałam zwyczaj obrzucania PM ryżem, grosikami i płatkami róż. Po pierwsze to nie jest nasza tradycja i nie rozumiem, dlaczego to dla nich tak istotne, żadne małżeństwo w naszej rodzinie się nie rozpadło, mimo, że ich nikt niczym nie obrzucał. Zadziwiające przywiązanie do tradycji, której jeszcze kilka lat temu nie było :/. Zdaje się, że jednak się wygłupiłam, bo Przemek wkurzył mnie tym, że nie stanął w mojej obronie, kiedy wyszło na to, że ja podejmuje wszystkie decyzje dotyczące ślubu. Mało tego, zasugerował, że gdyby nie kontrolował sytuacji, to mnie w ogóle by poniosło. Tak, jakbyśmy nie byli zgodni co do wizji naszego ślubu... Jak zawsze wyszłam przed rodziną na taką, która robi problemy, a Przemek jest biedny i uciśniony. Strasznie mnie to wkurza. A do tego wszyscy pewnie myślą, że tak się przejęłam tym nieszczęsnym ryżem. A na dobrą sprawę mam to zupełnie w nosie, mi garnituru nie pobrudzi.
Najwyższa pora zająć się też bierzmowaniem Przemka i naukami przedmałżeńskimi. Nie mam pojęcia, co będzie z tym pierwszym. Może wyślę Przemka do mojej parafii na nauki, siostrzyczka ma się dowiedzieć od księdza, jakie musi spełnić warunki. Nauki załatwimy w jeden weekend, mam namiary na podobno całkiem fajny dwudniowy kurs, może nawet zorganizujemy czas już w styczniu lub lutym.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Witam serdecznie,
OdpowiedzUsuńZ tym ryżem masz rację - bez sensu.
Jeśli jeszcze nie jesteście zdecydowani co do kursu przedmałżeńskiego, to chciałabym Wam polecić weekendowy u dominikanów na Freta.
My byliśmy w listopadzie i bardzo nam się podobało. Ojciec Mirosław opowiada ciekawie i nienachalnie wygłasza poglądy kościoła.
Niestety kurs jest bardzo oblegany i z tego co wiem na styczeń i luty nie ma już miejsc (pomimo, że w jednym kursie uczestniczy ok 100 par). Ale zaletą są zapisy przez internet. Jakbyś była zainteresowana podaję Ci linka:
http://www.freta.dominikanie.pl/bootstrap.php/glowna
Pozdrawiam serdecznie
Justyna
P.S. Szczęśliwego Nowego Roku!
Tak, najdziwniejsze jest to, że bronią tradycji, której w ich czasach nie było, a kiedy powiedziałam, że nie wiem, czy nie ominiemy błogosławieństwa, żeby zobaczyć się w kościele, to nic nie powiedzieli :/.
OdpowiedzUsuńMamy na oku inny kurs, chociaż u Dominikanów jest bardzo polecany, ale tamten również, także można zapisać się przez internet i zapisy są na tydzień przed, więc moglibyśmy spokojnie to załatwić w styczniu, jak się uda znaleźć czas.
Dziękuję i wzajemnie
Masz racje. Piosenka Melanie C jako ta pierwsza będzie pasowała:
OdpowiedzUsuń"I know they think that i’m not good for you
but we both know that they’re wrong..."
Wiem :).
OdpowiedzUsuńI prośba, podpisujcie komentarze.