Dziś byliśmy z wizytą u przyszłych teściów. My lepiłyśmy pierogi na święta, a panowie rozpatrywali techniczne sprawy komputerów, modemów, telewizorów i innych urządzeń, które ostatnio sprawiały problemy.
Już od jakiegoś czasu obserwowałam powolne pogodzenie rodziców Przemka z sytuacją, ale dziś mogę to potwierdzić. Po raz pierwszy od dawna nie czułam napięcia w powietrzu, bardzo miło się rozmawiało. To dobrze, bo przecież wkrótce święta i dziwnie bym się czuła, gdybym nadal odczuwała ich negatywne nastawienie. To dobrze także dlatego, że będzie można chyba odpuścić sobie "poważną" rozmowę. Do ślubu jeszcze dużo czasu, może więc z czasem zrobi się naprawdę ok.
Bardzo się cieszę, szczególnie ze względu na Przemka, bo może sobie mówić co chce, ale to jednak jego rodzice i widziałam, że ta sprawa mu ciąży.
niedziela, 19 grudnia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz