W zeszłym tygodniu oddaliśmy do grawerowania obrączki. Miały być do odebrania we wtorek, ale dziś byliśmy w Arkadii i postanowiliśmy mimo wszystko spytać. Kiedy pan sprawdzając, czy zamówienie jest już u nich, dopytywał o imię, byłam już pewna, że ich nie ma. A tu niespodzianka! No i są, nasze małe cudeńka znów są w domu i coraz mniej cierpliwie z nami czekają, żeby zabłysnąć ;).
Poza tym wybieramy kolejne rzeczy, chyba już na 100% mam wybraną biżuterię, firmę butów też, tylko muszę wybrać model. Zaproszenia chyba też już upatrzone, będzie trzeba w końcu je zamówić.
Prawdę mówiąc, jak do ślubu jest rok i więcej, to wszystko się wydaje fajne, ale teraz jak zostało niespełna pół roku, myślę, że mogłoby już tego nie być, że już mógłby być ten dzień.
A poza tym nam się cudownie układa, mam wrażenie, że mimo zmiany warunków na nieco trudniejsze (wydatki ze ślubem rosną, spraw do załatwienia coraz więcej i w dodatku mieszkanie z babcią), jesteśmy ze sobą jeszcze bliżej :).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Co tak cicho na tym blogu?
OdpowiedzUsuńŚlub odwołany? ;-)
Pozdrawiam,
Dorot(k)a
Heh, nie, po prostu na razie nic nie załatwialiśmy, spokojnie od przyszłego miesiąca pewnie ruszy intensywnie. A od jutra zdjęcia z sesji :)
OdpowiedzUsuń