Przy okazji zakupów w Mrągowie odwiedziliśmy salon sukien ślubnych, ja z czystej ciekawości, Gosia, żeby się zorientować, czy uda się załatwić suknie na miejscu, czy lepiej wybrać się do Olsztyna. W efekcie to my mieliśmy masę pytań do pani, która wykazała się wielką cierpliwością i chętnie nam doradzała. Potwierdziła moje intuicyjne wybory, aczkolwiek wiadomo, że wszystko może się zmienić, kiedy przymierze kilka modeli. Na razie na to jest jeszcze czas. Za to ceny nas zachwyciły, nawet zastanawiamy się, czy nie warto zamówić sukni tutaj, ale nie wiem, czy kiedy doliczymy benzynę na dojazdy, będzie to nadal tak atrakcyjny cenowo wybór.
W dodatku udało się jej przekonać mnie do trenu, któremu do tej pory mówiłam stanowcze nie, bo cały czas bałam się, że mimo upięcia, ktoś mógłby na niego nadepnąć i zniszczyć suknie. Przekonała mnie wizja odpinanego do tańca trenu i tego, że w kościele wydłuży mi on sylwetkę.
piątek, 18 czerwca 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz